ERNST MAY

KOLONIA ARTYSTYCZNA W DARMSTADT

MIASTA OGRODY

TRABANTY

NOWY FRANKFURT

BIBLIOGRAFIA

AUTOR

WROTA

ARTYSTYCZNY RODOWÓD ERNSTA MAYA   

    Artystyczna działalność Ernesta Maya to swoisty konglomerat zewnętrznej rzeczywistości, przetransponowanej przez wybitną osobowość, orędownika idei miast satelitarnych. Idea ta - jakkolwiek będąca wynikiem połączenia kilku problemów, zarówno stricte filozoficznych, jak i artystycznych, a nawet technologicznych – w istocie, sprowadza się do jednorodnej sfery ontycznej człowieka i społeczeństwa zarazem. Artysta, który z jednej strony jawi się jako mediator nowatorskich rozwiązań urbanistycznych, z drugiej zaś hołdując humanizmowi, na obszarze cywilizacyjnym, przejawia szczególny rodzaj aktywności aksjosemiotycznej, ustalającej w efekcie pewną wartościowość zjawisk artystyczno-społeczno-technicznych, europejskiej rzeczywistości początku XX w.
    Ernst May urodził się w 1886 roku, we frankfurckiej rodzinie przemysłowców, prze co zagadnienia gospodarcze i socjalne tamtych czasów,  w sposób szczególny ukształtowały myślenie przyszłego budowniczego. Jednocześnie w rodzinie May’ów żywe były tradycje artystyczne i – jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli – ekologiczne. O tym, jak wspomniane problemy kształtowały się w świadomości młodego Ernsta, tworząc nowe jakości, możemy przekonać się z notatek jego samego, który tak pisze o swoim domu rodzinnym: „Mój dziadek ze strony Ojca był przez całe swoje życie typem naukowca, ale mimo to, dzięki swojemu trzeźwemu rozsądkowi, zbudował od podstaw przedsiębiorstwo przemysłowe. Pochylony nad maleńkim, przykrytym zieloną ceratą stoliczkiem, stojącym przy oknie, w małej, skromnej izbie jego domu, spędzał większość czasu, szczególnie w późniejszych latach, nad studiami astronomicznymi i filologicznymi. Z zapałem studiował genezę naszego języka i z zamiłowaniem wyjaśniał jego znaczenia swojemu wnukowi. Wiódł spartańskie życie. Pogardzał materialnym luksusem. Nie pił i nie palił. Kiedyś na jakiejś wycieczce, my chłopcy rzuciliśmy się do chłodnego źródła i chłeptaliśmy łapczywie wodę. On wtedy opowiedział nam o Arabach, którzy   w żarze pustyni zadowalali się tym, że tylko płukali usta wodą, a potem ja wypluwali” (Buekschmitt, 1968,13). Nie bez znaczenia były również polityczne poglądy dziadka E. Maya, który był demokratą i wieloletnim przewodniczącym Demokratycznej Partii Miejskiego Parlamentu we Frankfurcie nad Menem. W swoich wspomnieniach May podkreśla wielokrotnie fakt nietuzinkowej erudycji swojego dziadka, przy czym obiektywnie zauważa, że jego przodek „obywał się bez jednego zmysłu: artystycznego. Malarstwo i sztuki plastyczne były dla niego profesjami nie dającymi chleba” (Buekschmitt, 1968, 13). Aliści ojciec Ernsta Maya skutecznie wypełnił owa lukę artystycznych zainteresowań w świecie dojrzewającego chłopca. O tych i innych przymiotach ojca, tak pisze nasz bohater: „Ojciec mój skłaniał się bardziej ku spekulacyjnemu działaniu, które przez swoją zawodność przysparzało wielu zmartwień w moim rodzinnym domu. Niejednokrotnie tylko troskliwe wstawiennictwo mojej mamy u swego ojca, pozwalało zapobiec finansowej katastrofie. Przy tym jednakże ojciec mój okazywał zawsze współczucie dla ludzkiej biedy”. I dalej mówi May: „Natura kompensowała mojemu ojcu brak zdolności kupiecko-rachunkowych, zdolnościami duchowymi i artystycznymi. Jego miłość do natury, która zarówno mocno wyrażała się w niedzielnych wędrówkach, jak i troskliwej opiece nad jego kwiatami i krzaczkami, odziedziczyłem również i ja. Już w swojej wczesnej młodości wałęsałem się po lasach pagórkach Taunusu, Odenwaldes i Spessarts. Najczęściej wędrowałem sam z plecakiem bez konkretnego celu ufając, że przed wieczorem droga doprowadzi mnie do jakiejś stacji kolejowej: (Buekschmitt, 1968, 13-14). W dzieciństwie, późniejszy urbanista często towarzyszył ojcu w jego artystycznych wędrówkach, na które „nigdy nie szedł (...) bez szkicownika, tuszu i piórka. Podziwiałem jak szkicował wieże zamku Mespelbrunn (...)Tak więc oto we wczesnej młodości uczyłem się obchodzić     z ołówkiem i tuszem. Do tego stanu upojenia naturą i dziełami wielkich mistrzów dołączyła się teraz rozkosz zaklinania tych skarbów na papierze i przenikanie do ich wewnętrznej istoty, powtarzając przez to niejako raz jeszcze akt stworzenia”(Buekschmitt, 1968, 14). Młodziutki May, jak sam powiada, z pasją interesował się sztukami wolnymi i stosowanymi. Na wystawach i w muzeach studiował starych i współczesnych mu mistrzów, a wyprawę do Bawarii uwieńczył zbiorem szkiców. Zainteresowania młodego Ernsta, który postanowił poświęcić się malarstwu, stanęły w opozycji wobec przekonań jego rodziny uważającej, że powinien on zająć się w życiu bardziej pewną, z ekonomicznego punktu widzenia, profesją. Dokonując ostatecznego wyboru, podyktowanego w dużym stopniu rozmową z Friedrichhem von Thiersch, May połączył oba strumienie w jeden nurt, jakim w tym przypadku stała się architektura. A ponieważ wyboru tego dokonał jeszcze przed rozpoczęciem studiów, to wyjściowy punkt jego drogi artystycznej oparł się na świadomym ukierunkowaniu. Wyborowi temu pozostał wierny przez cały okres swojej twórczej aktywności.

Artystyczna konsekwencja jakiej hołdował May, była niekiedy postrzegana jako upór i ślepa chęć lansowania własnych poglądów i interesów, co uwidoczni się już w czasie jego artystycznego exposé – konkursie na przebudowę Wrocławia. Jednakże bez tej konsekwencji i determinacji z pewnością światowa urbanistyka uboższa byłaby o tak pojętą ideę trabantów (miast satelitarnych) jaką zaproponował Ernst May. Istotnie, śledząc biografię Maya, z czasem utwierdzamy się przekonaniu, że nie ma przypadku w jego prywatnej filozofii sztuki. Dzisiaj, po narodzinach i śmierci modernizmu, ba, o zmierzchu postmodernizmu, taki obraz twórcy może wydać się mało atrakcyjny, jednakże postawa twórcza Ernsta Maya uczy nas, że dialog z tradycją nie musi być jej kontestacją, ani epigonizmem, aby wyrosła z niego nowa, jakże atrakcyjna jakość. Ernst May zdawał się ten problem rozumieć  w całej jego złożoności i rozciągłości. Korzystając z tradycji architektonicznej, odkrył rozwiązania na wskroś nowatorskie i ponadczasowe zarazem. Zanim jednak do tego doszło, musiał się uporać ze skostniałym systemem kształcenia w ówczesnej Europie. May, który wybrał studia w Anglii, stanął przed koniecznością dokonania wyboru pomiędzy przestarzałym systemem edukacyjnym a potrzebami realizacji artystycznych wizji młodego twórcy. sam tak wspomina tamte czasy: „Jeśli studia w ogromnych, angielskich muzeach były dla mnie czymś takim, jak przywłaszczaniem sobie drogocennego skarbu, których wciąż no nowo karmiłem swoje życie, to nie mogłem tego jednak powiedzieć o studiach architektonicznych w uniwersyteckim koledżu. Ówczesne metody były przestarzałe i oparte prawie wyłącznie na bazie historycznej i technicznej, tradycyjnej wiedzy. Jaką korzyść mogło przynieść studentowi architektury rysowanie z pamięci Partenonu jako końcowej pracy semestralnej, albo rysowanie i malowanie w akwareli naturalnej wielkości kapiteli jońskich i korynckich kolumn, a co za tym idzie tracenie mnóstwa drogocennego czasu” (Buekschmitt, 1968, 15). Sytuacja taka w konfrontacji ze stylem życia wielkiego miasta imperium, wywołała w Mayu swego rodzaju zachwyt organizmem funkcjonującym według postępowych, na owe czasy zasad do tego stopnia, że kiełkować poczęły w jego głowie idee nowoczesnego organizmu miejskiego.

    May, który w roku 1908, Darmsztad aby odbyć służbę wojskową, zostając jednocześnie studentem Wyższej Szkoły Technicznej, mógł zapoznać się z niemiecką wersją "Nowego Stylu", a korzystając z osiągnięć twórców Kolonii - połączyć je z ze znanymi mu osiągnięciami twórców angielskich, tworząc swój własny styl  w zakresie kształtowania form urbanistyczno-architektonicznych. Tym samym May, który swoją twórczość podporządkował tradycji i użyteczności, jednocześnie stał się prekursorem uwolnienia architektury spod panowania historyzmu i stylowego naśladownictwa, tworząc pożywkę dla późniejszego Jugendstill. To przecież w Darmsztadzie i Weimarze, dzięki mecenatowi Wielkiego Księcia Ernsta Ludwika, pojawiają się skupieni wokół van der Veldena i von Hoffmanna. Była to swego rodzaju mediacja teoretycznych założeń głoszonych na łamach monachijskiego "Der Jugend", jakkolwiek przeświadczenie o nadchodzących narodzinach nowej estetyki było jeszcze dość mgliste i wydawało się sprawą odległą. Z czasem z tygla Europy przełomu XIX i XX w. poczęły wyłaniać się dwa zasadnicze kierunki. Jednym  z nich była przeurocza, zachwycająca secesja, która skupiając się na upiększaniu świata, dość szybko zakończyła swój żywot. Niczym kolorowy motyl umierający wkrótce po narodzinach. Niczym usychający z nadejściem jesieni, bujny i żywy jeszcze niedawno, soczysty pęd rośliny, wijący się niekontrolowanymi skrętami. Drugim, znaczącym kierunkiem był funkcjonalizm, wyrosły z Bauhausu, którym podążył także Ernst May. Zrozumiał, że hasła głoszone przez jego darmsztadzkich przyjaciół są jak najbardziej aktualne, a przy tym architektura jako dziedzina sztuki winna odrodzić się nie tyle na poziomie estetyki, ile w sferze jej zadań i funkcji. Tym samym May nie należąc do Grupy Bauhaus, stał się towarzyszem Gropiusa i jego kręgu, a przez to protoplastą funkcjonalizmu w architekturze miejskiej. W roku 1910, May powraca do Anglii, celem pogłębienia, jak sam pisze, jego "powierzchownej znajomości mieszkaniowego budownictwa angielskiego, poprzez praktyczną współpracę z jedną ze znaczących firm architektonicznych" (Buekschmitt, 1968,19). Firmą tą było atelier Sir Raymonda Unwina w Hamstead pod Londynem, gdzie właśnie trwały prace  nad projektem ogrodowego przedmieścia. O ile teoria Sir Unwina jest jeszcze teorią zawierającą się w romantycznej koncepcji sztuki, to jednak w istocie  swej jest kamieniem węgielnym pod nowoczesną teorię urbanistyki, uwolnionej z jarzma historyzmu. O tym jak wielki wpływ na późniejsze osiągnięcia i projekty Maya miała jego współpraca z Unwinem, niech powie sam Ernst May słowami swoich wspomnień: " Praca nad tłumaczeniem książki ("Podstawy urbanistyki" R. Unwina) na język niemiecki, wraz z wyczerpującymi zajęciami z Unwinem    i jego subtelną żoną, pozostanie na zawsze dla mnie niezapomnianym przeżyciem. ten bliski kontakt z tak wielką osobowością wpłynął na mnie decydująco jako na  człowieka i budowniczego. Nie chodziło tu przecież o żadną twórczą modę, która zmienia się z roku na rok, jak moda sukni wieczorowych czy kapeluszy, ale o niezmienne prawa człowieczeństwa, które istnieją jeśli okrywająca je szata architektoniczna nie zmienia się" (Buekschmitt, 1968, 20). Współpraca z Unwinem rozwinęła w Mayu nie tylko troskę o wytworzenie "dobrego klimatu mieszkaniowego" w planowanych osiedlach satelitarnych poprzez umiejętne powiązanie architektury mieszkaniowej z tzw. architekturą terenów zielonych, ale także ugruntowała polityczne poglądy Maya, które można określić jako "socjalizujące". To właśnie poglądy te odegrały niebagatelną rolę w twórczości wielkiego humanisty urbanistyki - Ernsta Maya. W późniejszych realizacjach May przywiązywał wielką wagę do obecności natury w socjalnym budownictwie, tworzonym głównie dla wrastającej grupy miejskiego proletariatu. Z dzisiejszej perspektywy podkreślanie tego aspektu urbanistyki może się wydawać co najmniej zbędne, jednakże kiedy rodziła się mayowska koncepcja miast satelitarnych budownictwo socjalne było w ogóle w powijakach, tym bardziej trudno było myśleć o jakiejkolwiek alternatywie dla minimalistycznie potraktowanych osiedli robotniczych rodzącego się społeczeństwa industrialnego, nie mówiąc o tym, że nadal koncepcja Ernsta Maya wciąż pozostaje jedyną alternatywą dla blokowych osiedli miejskich. 
    O ile drugi pobyt Maya w Anglii ostatecznie ukształtował jego poglądy jako urbanisty, o tyle jako architekt May wciąż pozostawał twórcą poszukującym. Z jednej strony jego angielskie doświadczenia obciążyły go wpływami odchodzącego romantyzmu, z drugiej twórca ten stanął wobec atrakcyjności założeń programowych ustępującej secesji i nadchodzącego funkcjonalizmu. Opozycja ta ujawniła się tym mocniej, że w roku 1921, May wraca do Niemiec i zatrzymuje się w Monachium, jednym z najsilniejszych ognisk secesji w Europie. W tym czasie wciąż jeszcze silne były nurty niemieckiego renesansu i baroku w architekturze, reprezentowane przez takich wykładowców jak Theodor Fischer, Fridrich von Thiersch, czy Hohender. Niemniej, nie brakowało już wtedy propagatorów nowoczesnego podejścia do architektury. Do tego propagatorów wpływowych, jak np. baron von Berlepsch z Perlach, który skutecznie wspierał model nowego, angielskiego budownictwa miejskiego. 
    Po rocznym pobycie w Monachium, May powraca do rodzinnego Frankfurtu nad Menem, rozpoczynając praktykę jako niezależny architekt. Początkowo wzoruje się na takich architektach jak von Hoffmann i Messel - przedstawicielu berlińskiego Werheimbaumu. Z czasem realizacje Maya upodabniają się do stylu wybitnego Petera Behrensa, który stając się wzorem dla Maya, wprowadził go na drogę samodzielności stylistycznej. Wpływ sztuki Behrensa, na twórczość Maya, odnajdujemy np. w pierwszych, wrocławskich realizacjach Maya, jak ma to miejsce w przypadku domów zbudowanych na Ołtaszynie, w których May rozwinął kompozycyjnie tzw. dach hełmowy, zastosowany przez Behrensa w jego własnym domu, wzniesionym przy okazji Pierwszej Wystawy Kolonii Darmsztadzkiej. W tym też czasie w twórczości Maya następuje ostateczne uprzedmiotowienie architektury i jego dalszą twórczość cechują rozwiązania, określane jako funkcjonalizm.

    Gdy artystyczne poglądy Ernsta Maya zdawały się już być ugruntowanymi a funkcjonalizm w architekturze rozpoczął swój tryumfalny pochód, w sztukach plastycznych nastąpił powolny odwrót od funkcjonalizmu w stronę najogólniej mówiąc abstrakcjonizmu. Rozdźwięk ten najwcześniej i najostrzej ujawnił się w kręgu Bauhausu, gdzie po jednej stronie znaleźli się Gropius i Mohly Nagy, a po drugiej Klee i Kandinsky. Ta dynamiczność jest odbiciem ogólnej sytuacji w ruchach artystycznych pierwszej połowy XX w., ukazując jednocześnie utrzymujący się wciąż jeszcze dystans pomiędzy sztuką a techniką. Uwidacznia szczególną sytuację w sztuce europejskiej lat dwudziestych XX w. jaką było współwystępowanie nurtu empirycznego, obecnego szczególnie w architekturze i np. fotografii, przeciwstawiającego się koncepcjom irracjonalnym, manifestujących się w malarstwie, literaturze i muzyce. 

    W roku 1914 May, zmuszony sytuacją, przerywa pracę i bierze czynny udział w zawierusze I wojny światowej. sam tak wspomina tamten okres: "Podczas gdy I wojnę światową przeżyłem na terenie działań wojennych frontów wschodnich  i zachodnich, wykorzystując każdą wolną chwilę na uchwycenie architektonicznie znaczących obiektów w  swoim szkicowniku, w ostatnim roku wojny, aż do jej ostatnich miesięcy (...) zostałem zatrudniony w 18 Armii jako artystyczny doradca. W roli tej zaprojektowałem liczne cmentarze wojenne w Rumunii i na froncie zachodnim. (...) Chociaż podczas wojny nie zajmowałem się budownictwem, jednak w okresie tym przeżywałem ciągły rozwój. Wrażenia z frontów wojennych, owa bliska zażyłość z naturą, jaką tylko wojna z nieustanną obecnością śmierci może ze sobą przynieść, łąka w dolinie na wiosnę, każdy przepalony słońcem obraz roli uprawnej podczas upalnych miesięcy lata, każdy pokryty metrową pokrywa śnieżną step, pozostawiły odbicie w mojej duszy. Podobnych wrażeń dostarczała mi architektura doskonale uzupełniająca krajobraz: owe harmonijne francuskie wsie i miasteczka ze swoimi dziełami mistrzów gotyku, te zamki francuskiej szlachty posadowione w imponujących parkach, ale także górujące nad ogromnymi połaciami lasów wieże i kopuły świątyń na polskiej ziemi, rosyjskie cerkwie w głębokich czerwieniach terakoty i związanych z nimi w jedną całość przycupniętymi nisko przy ziemi chatami. Czy wreszcie te charakterystyczne rumuńskie chaty chłopskie rzeźbiarsko zdobione i pogańskie, kolorowo malowane znaki na grobach cmentarzy tego kraju" (Buekschmitt, 1968, 21-23).
Paradoksalnie zatem I wojna światowa stała się wzbogacającym jego twórczość receptywno-produktywnym okresem. Lata te bowiem zaowocowały pokaźnym zbiorem szkiców i rysunków, kończąc okres stylistycznych poszukiwań. Brakowało już tylko zadań, z którymi mógłby się zmierzyć architekt - modernista, dostrzegający wagę obiektywnych wymogów egzystencjalnych (Pietraszko, 1992) człowieka, dla którego tworzył. Wkrótce jednak podejmuje próbę realizacji swoich zamierzeń we wrocławskich projektach

 


All rights reserved: Janusz E. Kowalski
data ostatniej aktualizacji: 04-06-06