Przenosząc się w 1925 roku do
Frankfurtu nad Menem, rozpoczął May pracę jako referent w urzędzie
budownictwa nadziemnego wielokondygnacyjnego i
osiedlowego. Tym samym otrzymał zadanie stworzenia generalnego planu budowy i
opracowanie wraz z realizacją, długoterminowego programu budownictwa
mieszkaniowego. Była to sytuacja szczególnie korzystna dla Ernsta Maya,
ponieważ już w 1919 roku, ówczesny burmistrz Frankfurtu dr Landman, postulował
określenie jasnych zasad wielorodzinnego budownictwa mieszkaniowego i
osiedlowego. Do tego May, przybywając do Frankfurtu nad Menem, uzyskał
wszelkie konieczne kompetencje dla rozwiązania tego problemu, ponieważ łączył
pod swoim nadzorem urząd do spraw osiedli i urząd budownictwa wielorodzinnego.
Ponadto zostały mu przekazane: kierownictwo policji w wydziale budownictwa,
działy planowania miasta, regionu, dział hipoteki budownictwa mieszkalnego,
urząd budownictwa nadziemnego i podziemnego, wydział do spraw typowania
budownictwa mieszkaniowego i wreszcie poradnie dla budowniczych (Zimmermann,
1986, 68). Dzięki takiej sytuacji May uzyskał możliwość zaplanowania i rozbudowy Frankfurtu jako jednorodnego organizmu, a nie jak to było
w przypadku realizacji wrocławskich, tylko jego
poszczególnych części.
Tak więc May przystępując do pracy nad rozbudową swojego
rodzinnego miasta, wziął pod uwagę założenia odpowiadające
integralnemu budownictwu nowoczesnego, dużego miasta w korelacji z socjalnym
aspektem urbanistyki i architektury. Sam tak to wyjaśnia:
" To, co powstaje pod ogólnym pojęciem "urbanistyka" ma tylko
wtedy swój sens i uzasadnienie, jeśli to dzieło służy ludziom i jeśli
przyczynia się do kształtowania wolnego od trosk, owocniejszego i
bogatszego życia, nie elit, jak to często miało miejsce w przeszłości, lecz wszystkich warstw społecznych" (Buekschmitt,
1968, 38). Cytowana wypowiedź May, nawiązuje do arystotelesowskiej myśli,
według której architektura ma za zadanie uszczęśliwianie ludzi.
Podjęta przez Maya rozbudowa Frankfurtu była wynikiem jego
wcześniejszej działalności we Wrocławiu, bowiem
to na podstawie planu opracowanego przy okazji wrocławskiego konkursu, May
został powołany do Frankfurtu nad Menem. Idea "Trabantów" wzbudziła
żywe zainteresowanie opinii dzięki konferencją architektonicznym w Berlinie
– gdzie została zaprezentowana i pozytywnie oceniona przez Sir Unwina –
oraz konferencji w Amsterdamie,
gdzie już sam May przedstawił Ideę „Trabantów”.
Władze wolnego miasta Rzeszy –
Frankfurtu nad Menem – postanowiły wykorzystać pomysł Maya i zleciły mu
niezwłoczne opracowanie obszernego, generalnego planu zagospodarowania miasta i
jego okolic. Plany te miały być zgodne z możliwościami rozwoju Frankfurtu w
przyszłości a jednocześnie plan ten miał nadać kierunek tegoż rozwoju.
Działania Maya poprzedziły badania naukowe nad terenami miejskimi i ich
tendencjami rozwojowymi, koncentrujące się
na znaczeniu terenów wyznaczonych pod zabudowę mieszkaniową, terenów
wypoczynkowych i przemysłowych, co w efekcie umożliwiło opracowanie
jednolitego planu dla całej aglomeracji. Tym samym pokonany został schematyzm
w planowaniu urbanistycznym i zabudowa nowych terenów podmiejskich została ściśle
powiązana z planem generalnym. We Frankfurcie,
śródmieście z jego zabudową
zostało uznane za obszar zamknięty, zaś uwaga, zespołu pod kierownictwem
Maya, skupiła się na dalszych rejonach, otaczających centrum półokręgiem.
Dzięki temu możliwym okazało się zaplanowanie i realizacja makowskiej idei,
dążącej do rozluźnienia budownictwa miejskiego utworzenia oddzielnych
osiedli, z
wykorzystaniem terenów zielonych zarówno dla celów rekreacyjnych, jak
i pod budowę nowych osiedli. Przez takie potraktowanie problemów
urbanistycznych, May zapoczątkował rozwój krajobrazu miejskiego, odpowiadający
ujęciu Herberta Bohema, bliskiego współpracownika Maya – który pisał, że
„wzajemne uzależnienie i w pełni przemyślana sieć terenów zielonych
powinna oplatać całe miasto w ten
sposób, aby także tereny mieszkalne stały się wyspami zieleni z obszarami
wypoczynkowymi i
użytkowymi” (Buekschmitt, 1968, 38).
Według
koncepcji Maya, system zieleni miał obejmować właśnie cały obszar miejski i mimo, że sytuacja taka odpowiadałaby rozwiązaniu idealnemu, z
różnych powodów niemożliwemu do osiągnięcia, May dowiódł, że nic nie
zwalnia urbanisty z obowiązku dążenia do uzyskania stanu możliwie
najkorzystniejszego dla kształtowania krajobrazu miejskiego.
Kierując
się własną filozofią urbanistyki, zbudował May zespół osiedli, dzięki którym
stał się jednym z najgłośniejszych urbanistów pierwszej połowy XX w. , a
Frankfurt tamtego czasu stał się Mekką dla osób mniej lub bardziej związanych
z urbanistyką i architekturą, nie tylko z Niemiec, lecz także spoza granic
Rzeszy. Jakkolwiek rozwiązania zaproponowane przez Maya w
projektach osiedla Pranheim i Römerstadt we Frankfurcie, trzeba nam
postrzegać także w perspektywie wcześniejszych doświadczeń ich twórcy, to
jednak nie sposób nie dostrzec w nich myśli na wskroś oryginalnej i przełomowej.
Oprócz projektów May, realizowanych we Wrocławiu,
w Niemczech tamtego czasu, istniały już co najmniej dwa znaczące
osiedla tego typu. Jednym z nich było Margarethenhöhe w
Essen, drugim – ogrodowe miasto w Hellerau pod Dreznem. Jednakże, z wyłączeniem
osiedli wrocławskich, wyrastały one z jeszcze romantycznej doktryny a ich
socjalny aspekt dotyczył raczej patriarchalnych tendencji, panujących w
Niemczech przełomu XIX i XX w. Osiedla Maya zaś wolne były od historycznych
uwarunkowań, a co istotniejsze było to budownictwo do końca socjalne,
w najdosadniejszym znaczeniu tego terminu. Było to budownictwo, po raz
pierwszy wyzwolone z okopów dziewiętnastowiecznego budownictwa tego typu, będącego
w istocie bardziej koszarowym niemieszkalnym. Oryginalność Maja polega na tym,
że teorie swoją zbudował czerpiąc z doświadczeń go poprzedzających i w
pewnym sensie domknął myślenie o architekturze. Genezy stylu Ernsta Maya należy
poszukiwać w czasach rzymskiej architektury, nota bene wyrosłej na zrębie
kultury antycznej Grecji, z willi sub urbana, przez średniowieczną symbolikę
ogrodu, osiągnięć wielkiej reformy architektoniczno-urbanistycznej XVI i XVII
w., aż do fascynacji sentymentalizmem i romantyzmem. May połączył wszystkie
te strumyki w
jeden nurt – humanizmu w architekturze. Jednym z przejawów tej idei było
odejście od systemu blokowego na rzecz budownictwa rzędowego, stanowiące do
dzisiaj podstawę zabudowy osiedlowej. „Hermetyczność” osiedli Maya umożliwiły
wyłączenie głównych ciągów komunikacyjnych z terenów zamieszkałych z
zachowaniem sprawnego systemu komunikacji z centrum. zabudowa, początkowo dwu-,
a potem konsekwentnie jednorzędowa, umożliwiła właściwe nasłonecznienie
mieszkań. Wszystko to stało się możliwe, dzięki przełamaniu przez Maya wcześniejszego schematyzmu w projektowaniu osiedli. Owo przełamanie wyrażało
się tym, że nie ulica lecz dom powinien ustalać urbanistyczne zasady
planowania. Było to wyraźne odejście od historycznych tendencji, według których
siatka ulic wyznaczała przyszły kształt i charakter miasta. W projektach Maya
także topografia terenu została wykorzystana niezwykle korzystnie. Naturalne
ukształtowanie terenu bowiem zostało dodatkowo podkreślone wyeksponowaniem
kompleksów budowlanych. Ernst
May to nie tylko urbanista, ale także doskonały architekt i jako taki, z
niemniejszym pietyzmem co ogólne rozwiązania urbanistyczne, traktował
poszczególne elementy architektury osiedlowej.
wszystko to razem złożyło się na pewną jednorodność, dającego się
łatwo rozpoznać stylu makowskiego. W zabudowie osiedli dominuje zabudowa
jednorodzinna, dwupiętrowe, w systemie szeregowym, a budynkom tym, stanowiącym
pierwszoplanowy system zabudowy, towarzyszyły budynki kilkupiętrowe z
mniejszymi mieszkaniami. Zawsze też domy i mieszkania wyposażone były we własny
ogródek, bądź to bezpośrednio w obrębie posesji, w przypadku budownictwa
jednorodzinnego, bądź też, jak w przypadku domów wielorodzinnych, w ich
bezpośrednim sąsiedztwie. Kolejnym stałym
elementem makowskiej architektury
były zielone tarasy, loggie i tzw. zielone dachy. Od tego rodzaju rozwiązań,
lansowanych także m. in. przez Maxa Berga, May
odstąpił jedynie w kilku
przypadkach, co było podyktowane względami technicznymi.
Niemniejszą niż do
rozplanowania osiedla, przykładał May do samego wnętrza mieszkalnego,
tworzonego na użytek człowieka. Pierwsze znaczące propozycje, pojawiły się w jego wrocławskim okresie. Wtedy to May założył przedsiębiorstwo budowlane
Schlesische Heimstätte, specjalizujące się w
szybkim wznoszeni tanich domów dla ludzi niezamożnych. Maya zdumiewał fakt,
że na początku lat dwudziestych, ludzie chcący zbudować mały domek, czy jak
sam pisze dwupokojowe mieszkanie, zmuszeni byli do uzyskania całej serii
dokumentów, pozwoleń itp. Cały ten proces otrzymania pozwolenia budowlanego
przebiegał tak samo, niezależnie czy dotyczył powstania okazałej rezydencji
czy maleńkiego domku z robotniczego przedmieścia. Kierowana przez Maya firma
opracowała więc katalog kilkunastu gotowych, tanich wzorów
architektonicznych, z
którego zainteresowani mogli wybrać najbardziej im odpowiadający. Zewnętrzny
kształt domów zaproponowanych przez Schlesische Heimstätte odpowiadała
takiemu punktowi widzenia, w którym elewacje odzwierciedlają celowość
wewnętrznego
ukształtowania. Zrezygnowano ze wszystkich ornamentowych dodatków. Było to
wynikiem stosunku Maya do problemu zewnętrznego kształtowania fasad, według
którego „kłamiemy, jeśli oklejamy dom jednorodzinny dwudziestego wieku
renesansowymi osobami. Udajemy gdy zachowujemy się jak Biedermeier. Niestety
wciąż jeszcze, szczególnie laicy
wierzą, że architektura oznacza wrzucenie wszystkiego co ładne na kupę. tacy
ludzie wciąż jeszcze nie nauczyli się rozumieć, że piękno budowli nie wyraża
się poprzez nagromadzenie mnóstwa ozdóbek, lecz przez doskonałe proporcje, właściwie
rozmieszczenie drzwi i okien na powierzchni, poprzez grę światła i
cienia na elewacji. Tylko niedelikatni ludzie obwieszają się od góry do dołu
kosztownościami, aby
przysłonić brak w nich samych rzetelności. Wartościowi
ludzie nie potrzebują takiej maskarady. Małe domy nie powinny tworzyć
„romantycznych nastrojów” (Jakie wspaniałe, cudowne jest to osiedle!),
lecz w
odpowiedni sposób zaspokajać potrzeby domowników, aby mogli oni z
zadowoleniem poruszać się po swoim domostwie” (May, 1920, Heft 2). Zaś dzięki
nowym technologiom – prefabrykatom – projekt taki można było zrealizować
w ciągu 8-14 dni, przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych i siły
roboczej. Wszystko to bowiem służyć miało nie tylko usprawnieniu i
przyspieszeniu tempa wznoszenia nowych mieszkań ale także znacznemu obniżeniu
kosztów ich realizacji. O dalekowzroczności takiego pomysłu może świadczyć
fakt, że do dziś prywatny inwestor może skorzystać z gotowych, seryjnych
projektów, płacąc mniej niż 50% kwoty podobnego projektu na zamówienie. May
proponując katalog gotowych projektów domów jednorodzinnych lub też
wielorodzinnych bliźniaków, zwraca także uwagę na fakt, że obniżenie kosztów
eksploatacyjnych, wynikające nie tylko ze względu na zaangażowanie
architekta, czy koszty materiałów budowlanych, ale także z samej
eksploatacji. Podawał przy tym takie przykłady jak zmniejszenie powierzchni
wznoszonych mieszkań dzięki staranniejszemu wykorzystaniu przestrzeni, lepsze
ustawienie pieca, przez co zwiększa się jego wydajność energetyczna i
zmniejsza zużycie opału, lepszą wentylację kuchni itp. (May, 1920, Heft
2) .
Twórczość
Ernsta Maya to myślenie zasadzające się na łamaniu utartych stereotypów związanych
z tanim budownictwem socjalnym, połączone z ogromną troskę o wygodę użytkowników.
Myślenie według którego miasto, osiedle, dom, tworzą konkretna rzeczywistość,
ale to człowiek zajmuje w niej miejsce nadrzędne i o ile to on ma wyznaczać
kierunek działań, to działania te powinny stać w zgodzie ze środowiskiem
naturalnym człowieka. poza tym May wykazał, że budownictwo socjalne nie musi
znaczyć byle jakie. W
swoich realizacjach May, podobnie jak wspominany już Max Berg, zwracał uwagę
na aspekt zdrowotny życia w mieście. Powiada on: „Publicznie twierdzi się,
że wielorodzinne budynki czynszowe są tańsze od domów „Schlesische Heimstätte”.
Istnieje jednak potrzeba ciągłego powtarzania, że owe nieznaczne oszczędności
okazują się wątpliwe, jeśli rozważymy je w kategoriach gospodarki
narodowej. Np. wydatki jakie zmuszony jest pokryć
naród na zlikwidowanie tzw. szkód zdrowotnych powstałych w domach
czynszowych, nie pozwalają mówić o żadnych oszczędnościach” (May, 1920.
5). Powoływał się przy tym na osiągnięcia architektów angielskich w
humanitarnym i ekologicznym
planowaniu osiedli.
Projektując wewnętrzny układ
pomieszczeń także szukał nowych, jak na tamte czasy
rozwiązań, służących
wygodzie i zadowoleniu mieszkańców. Odwoływał się przy tym do na poły
atawistycznej symboliki. Z jednej strony bowiem oddzielał w module mieszkalnym
części służące do „mieszkania i spożywania posiłków”, od części
przeznaczonych do „spania i higieny”, z
drugiej zaś,
wspólnie z Gretą Lihotzky, stworzył tzw. „kuchnię frankfurcką”.
nawiązaniem Maya do pradawnego instynktu było to, że kuchnia zawsze zajmuje
centralne miejsce w domu (mieszkaniu) i tak jak niegdyś życie gromady ludzkiej
skupiało się wokół ogniska, tak teraz życie rodzinne skupiać się miało w
kuchni, lub jej bezpośrednim sąsiedztwie. Przy tym „dzięki takiemu rozwiązaniu,
ciepło kuchenki jest dobrze wykorzystane jako dodatkowe źródło ogrzewania
mieszkania” a „pani domu może swobodnie obserwować zabawę małych dzieci,
podczas gotowania, nie musi pokonywać długiej drogi przy podawaniu do stołu,
nie musi niepotrzebnie otwierać żadnych dni. Dzięki przepierzeniu część
mieszkalna staje się przytulną przestrzenią,
wolną od wszystkich sprzętów gospodarczych. Jeśli ktoś, mimo to, ma życzenie
posiadać oddzielną kuchnię, ponieważ wstydzi się przyznać np. do sposobu
prowadzenia gospodarstwa, istnieje oczywiście możliwość wstawienia drzwi i wejścia dostępnego z przedpokoju” – pisał May
(May,
1920, 6-8; Buekschmitt, 1968, 43, 49). Od połowy lat dwudziestych XX
w. postępowe władze w wielu niemieckich miastach zaczęły budować tanie
osiedla dla wielkiej liczby osób. Najliczniejszą grupę realizatorów tych
przedsięwzięć, stanowili
skrajni moderniści, m. in. przedstawiciele berlińskiego
„Der Ring”. Finansowa sytuacja zleceniodawców, wymuszała zaś szczególne
podejście do sprawy. chodziło przecież o jak najniższe koszty
i jak najwyższą racjonalizację. Dzięki właściwemu zrozumieniu
przedstawionego problemu, właśnie May i jego grupa w Miejskim Urzędzie
Budowlanym we Frankfurcie nad Menem, najlepsze rezultaty w tym względzie.
Wynikiem badań prowadzonych przez Maya było opracowanie specjalnych technik
budowlanych oraz
specjalnych mebli i wyposażenia w celu obniżenia kosztów i
przyspieszenia prac budowlanych. Jakkolwiek „ jakość tych budynków była
wysoka, co rzadko zdarza się w
programach tego rodzaju, a jakość planowania stała się przysłowiowa, zwłaszcza
w
wypadku projektu Römerstadt”. Podobne
rozwiązania stosowali inni przedstawiciele „Der Ring”,
a cechą wspólną
tych realizacji stanowiło wznoszenie trzy- lub czteropiętrowe bloków (lub domów
wolnostojących), rozciągających się wzdłuż dróg dojazdowych. Same budynki
wznoszono z cegły lub – co miało miejsce częściej – z zazwyczaj
otynkowanych, żużlowo-betonowych pustaków. Charakterystyczną cechą tych
budynków są niewielkie okna, których wielkość określały utrzymane na
minimalnym poziomie
normy oświetleniowe. Dekoracyjność fasad uzyskiwano wyłącznie
przez użyte elementy budowlane, co
w praktyce oznaczało wyróżnianie kondygnacji za pomocą farb na elewacjach,
rytmiczne i
proporcjonalne rozmieszczenie okien i ograniczonym rozczłonkowaniem portyków.
Ogólnie dawało to dość wysoki standard kompozycyjny, przynajmniej w partii
elewacyjnej, co uznawane jest za jedno z głównych osiągnięć niemieckiej
architektury lat dwudziestych (Baham, 1997, 334).
Analizując twórczość Ernsta
Maya bez wątpienia twórcę tego należy uznać za jeden z filarów architektonicznej awangardy XX w. Awangardowość ta
jednakże wydaje się nieco odmienna od propozycji współczesnych mu twórców.
O ile większość z nich wobec ogólnego kryzysu sztuki, estetyki i filozofii
przełomu XIX i XX w. skoncentrowała się jednak głównie na formalnym
aspekcie przezwyciężenia tegoż kryzysu, o tyle w przypadku Maya forma powiązana
została i to bardzo mocno z aspektem ideologicznym. Ruchy i kierunki
artystyczne początku XX w. zaistniały głównie w postaci krótkotrwałych
rozkwitów. Oczywiście niemożliwa jest negacja osiągnięć konstruktywizmu,
secesji czy Bauhausu, jako dorobku kultury euroamerykańskiej, jednakże
kierunki te operowały przede wszystkim formą jako środkiem wyrazu. Formą,
jakkolwiek skorelowaną ze sferą ideologiczną, lecz ideologia ta przeważnie
była wyrazem wewnętrznych kryzysów samych twórców. Dlatego też, te skądinąd
wspaniałe nierzadko osiągnięcia, pozostają zjawiskami istniejącymi niejako
dla samych siebie, bądź też w konfrontacji
z odbiorcą uległy degradacji, także poprzez swoje kolejne naśladownictwa,
odchodząc w zapomnienie. Z drugiej strony taki stan rzeczy jest zrozumiały,
gdy weźmiemy pod uwagę efemeryczność kolejnych etapów manifestowania się
sztuki. Pamiętajmy też, że hasło „sztuka dla sztuki” nie przetrwało próby
czasu, ponieważ także sztuka z całą jej transcendencją, pełni rolę „służebną”.
Szczególnie gdy chodzi o
architekturę, która obok wzornictwa przemysłowego pozostaje w najściślejszym
związku z ludzkim
bytem. Architektura aby odpowiadała w całości obszarowi znaczeniowemu tego
terminu, musi także spełniać określone funkcje, cały czas przy tym istniejąc
w świecie zewnętrznym. May jak mało kto rozumiał tę zależność. Wiedział,
że człowiekowi nie wystarczy zapewnić miejsce do spania, aby posiadał dom.
Jego stosunek do urbanistyki nie pozwalał nigdy
tracić z pola widzenia człowieka, jego oczekiwań i potrzeb. Konsekwencją
tego była propozycja miast satelickich, jako próba rozbicia masy „obcych”
zamieszkujących metropolię, na korzyść społeczności rodzin z własnym ogródkiem.
May apriorycznie dążył do odanonimowania człowieka, przywracając mu właściwe
miejsce w świecie i jego tożsamość.
Szczególnie przy tym zwracając uwagę, że w bezpośrednim sąsiedztwie natury
mogą żyć nie tylko ci, których stać na zbudowanie podmiejskiej rezydencji
ale także ludzie niezamożni. Swoimi projektami May wskazywał, że problemu
przeludnienia w wielkich miastach nie trzeba rozwiązywać w jedyny, stosowany dotąd
sposób, mianowicie przez budowanie kolejnych robotniczych koszar, czy też
slumsowych czynszówek. O ile z czasem propozycje Maya przybrały
formę obowiązującej doktryny w urbanistyce, o tyle w czasach kiedy się rodziły
rzecz miała się zgoła inaczej. Powodu opozycji wobec nowatorskich pomysłów
należy dopatrywać się przede wszystkim w tym, że w budownictwie europejskim,
pierwszej ćwierci XX w. wciąż dominowały tradycje klasyczne, dodatkowo pogłębiona
przez I wojnę światową tęsknota za tym co sprawdzone i znane. Sam May tak
komentował istniejący stan rzeczy: - „ jeśli architekci i urzędy budowlane
do dzisiaj rozkoszowałby się eklektycznym językiem form, to Berlińska Rada
Budowlana mogłaby zapełnić naszą metropolię aż do końca świata przykładami
klasycznej architektury. Z drugiej strony mieszkańcy i prasa naszej śląskiej
stolicy wpadają w dzikie oburzenie, jeśli by chciano pomalować most na żywy
kolor” (May, 1924, 214).
Młode pokolenie architektów
nie przestawało jednak szukać sposobów na zaprezentowanie swoich pomysłów,
lansowanie nowych metod i nowych form dla projektowanych i wznoszonych przez
siebie obiektów. Jednym z przejawów takich dążeń były wystąpienia młodych
twórców na konferencjach urbanistycznych, jaką była m. in. konferencja
urbanistyczna w Amsterdamie , której także May był uczestnikiem. Holandia
należała do tych państw, gdzie po raz pierwszy zastosowano nowoczesne metody
budownictwa, zarówno w sferze
materiałowej, jak i w wykorzystaniu potencjału twórczego młodych projektantów.
Jakkolwiek spotkania takie jak konferencja amsterdamska (1924r.), na której
notabene decentralizację miasta metodą trabantów uznano za najlepszy pomysł
na zapobieżenie nadmiernemu rozrostowi metropolii; czy wcześniejsza
konferencja w
Göteborgu, sprowadzały się w istocie do wymiany poglądów i raczej ogólnych
rozważań nad kondycją europejskiej architektury z kwiecistymi, nierzadko wystąpieniami
ich uczestników. Towarzyszyły im jednak także prezentacje konkretnych obiektów,
co gwarantowało dalsze infiltracje nowych trendów, chociaż jak zauważył May
przy okazji konferencji amsterdamskiej, w świecie ludzkim „to co jeden uważa
za sowę jest słowikiem dla drugiego” (May, 1924,
210).
Nowatorskie podejście Maya
do spraw urbanistyki i architektury, podobnie jak wcześniej we Wrocławiu, także
i we Frankfurcie napotykało oponentów. Zarzucano twórcy Trabantów m.in.
zastosowanie płyt prefabrykowanych, przez co o ok. 20% zwiększyła się
wilgotność w mieszkaniach. Ostatecznie zamykając w 1930 roku fabrykę płyt,
zamknięto dyskusje na ten temat. W kwestii wzornictwa dla mieszkań i „domów
altanek” – jak niekiedy nazywano domy projektowane przez Maya, zarzucano mu
lansowanie „gównianego stylu biednych ludzi”, na co przy jednej z
prezentacji May ripostował powyższy zarzut słowami: „przykro mi, że Państwo
nie zgadzają się z największym ojcem tego miasta. Przy tym eksponacie chodzi
o pulpit pisarski Goethego
w Weimarze”. Podobno tego wieczoru nie było już
żadnych okrzyków oburzenia (Buekschmitt,1968, 56).
Można także Mayowi zarzucić stosowanie unifikacji w tym co robił,
jednakże pamiętajmy, że to właśnie dzięki temu May stworzyło raz pierwszy
rzeczywiście tani system budownictwa socjalnego, a temu właśnie miała służyć
jego działalność.
W Europie początku XX w.
także w sferze polityczno-gospodarczej zachodziły znaczące zmiany, które dla
jednych zwiastowały początek nowego, lepszego świata, dla innych zaś
oznaczały zagrożenie dla stanu istniejącego. Jednym z takich punktów
zwrotnych w historii świata było powstanie Związku Radzieckiego. Rząd tego
kraju także w 1929 roku wysłał komisję do Frankfurtu nad Menem, która miała
przyjrzeć się makowskim osiedlom socjalnym. Komisja ta złożyła wówczas
Mayowi zaproszenie do wygłoszenia wykładów w
Moskwie i Charkowie, a rok później rząd ZSRR zaproponował mu współpracę
przy budowie nowych ośrodków przemysłowych w rodzącym się państwie
radzieckim. May korzystając z zaproszenia, wraz ze sztabem współpracowników
wyjechał do ZSRR. Budowa nowych miast lub rozbudowa już istniejących, dawała
Mayowi możliwość urzeczywistnienia jego idei budownictwa socjalnego w
całej pełni. Po długich pertraktacjach doszło w 1930 roku do podpisania
umowy o współpracy pomiędzy Mayem a Rosjanami. W latach trzydziestych XX w.
Związek radziecki cierpiał na niebywały brak mieszkań. sam May zauważa, że
„pomieszczeń mieszkalnych było jeszcze mniej niż żywności, a do tego
mieszkania były najczęściej przepełnione (Buekschmitt, 1968,
61).
Wkrótce po rozpoczęciu,
przez zespół Maya, prac w Rosji Radzieckiej, okazało się, że wszystko w tym
kraju jest zdominowane przez ideologię, która jeszcze nie do końca okrzepła.
Do tego doszedł permanentny brak materiałów i
wykwalifikowanej siły roboczej.W
związku z czym większość planów Maya nie została zrealizowana, a te których
realizacje już podjęto, utknęły na takim właśnie, realizacyjnym etapie.
May tak relacjonuje ówczesną sytuację na jednym z budowanych osiedli:”
Jeszcze przed uzbrojeniem w sanitarne wyposażenie, budynki w stanie surowym
zostały oddane do użytku bezdomnej ludności, tak że mieszkańcy musieli
swoje potrzeby załatwiać na korytarzach. Także do połowy ukończona szkoła
została w ten sam sposób oddana do użytku: (Buekschmitt,
1968, 62).
Rosjanie przystępując do swoich urbanistycznych projektów wzorowali się
na zachodnioeuropejskim funkcjonalizmie z lat dwudziestych. Jednocześnie podjęli
próbę połączenia osiągnięć konstrukcyjno-technicznych ze stalinowską
ideologią. Ten karkołomny mariaż miał zostać urzeczywistniony przede
wszystkim przy okazji budowy Magnitogortska, rozbudowie Stalingradu
i generalnej
rozbudowie Moskwy. Urbaniści radzieccy wychodząc od podziału aglomeracji na
odrębne jednostki, nazywane kwartałami, doszli do tzw. Dom-Komuna-Bloks i
swego rodzaju pensjonatu, gdzie poszczególnym rodzinom przydzielałoby cele.
Posiłki miały być przygotowywane i spożywane we wspólnych stołówkach a
dzieci zabierane by były do żłobków. Pomysły takie
z
oczywistych powodów wzbudziły protesty przyszłych lokatorów takich siedlisk,
którzy domagali się albo domów jednorodzinnych albo czterorodzinnych bliźniaków.
Jako rozwiązanie kompromisowe powstały czteropiętrowe bloki czynszowe,
architektonicznie nawiązujące do ówczesnego budownictwa europejskiego, jednak
były one o wiele gorzej wyposażone.
W tamtym okresie praca Maya
sprowadzała się głównie do tego, że podróżując po ZSRR wszelkimi możliwymi
środkami transportu, od pociągu do sań, sporządzał szkice projektów. Te zaś
stanowiły podstawę głównego zadania jakie stało przed zespołem Maya, tj.
planowanie nowych miast przemysłowych na Uralu i poza nim.
Pierwszym, opracowanym prze
Maya planem w trakcie pobytu w Związku radzieckim, był alternatywny, wobec
planu prof. Czeriuszowa, plan Magnitogorska. May stanął wówczas przed
zadaniem wzniesienia w ciągu czterech lat, nowego miasta dla ok. 200 tysięcy
mieszkańców. Pomysł taki nie miał jednak w ówczesnej sytuacji szansy
powodzenia. Wyjaśnienie tego możemy odnaleźć w zachowanych sprawozdaniach z
tamtego okresu. Okazuje się, że odrzucenie przez zachodnich architektów stylu
reprezentacyjnego w miejskim
budownictwie, absolutnie nie licowało z obowiązującą w Rosji stalinowskiej
linią polityczną. May w trakcie swoich prac nieustannie stawał przed
kolejnymi trudnościami. Musiał się przeciwstawiać idei Komunbloków, chociaż
i tak powstało kilka tzw. domów kolektywnych, mimo iż May nieustannie
przekonywał, że większość ludzi musi mieszkać o wiele bardziej indywidualnie. Ponadto szybko okazało się, że
nowo zasiedlone domy muszą być kontrolowane przez komisje wyjaśniające
lokatorom zasady użytkowania mieszkań. Wreszcie Rosjanie ostatecznie nigdy nie
potrafili się zdecydować na którym brzegu Uralu ma powstać przyszłe miasto,
mimo że grupa Maya rozpoczęła już prace na lewobrzeżu. W końcu miasto
powstało po obu stronach rzeki.
W tamtym czasie May
uczestniczył także w projekcie generalnej zabudowy Moskwy,
w ramach konkursu
pod hasłem „Zmienić Moskwę, starą stolicę feudalnej Rosji w godną
metropolię pierwszego socjalistycznego państwa”. Pomysł zaproponowany przez
Maya odzwierciedlał wcześniejsze propozycje opracowane dla Wrocławia z 1925
roku, z tą różnicą, że teraz problem dotyczył wielomilionowego miasta.
Makowski pomysł zabudowy Moskwy podchwycono dopiero przeszło dwadzieścia lat
później, po śmierci Stalina, a stało się tak za sprawą przemówienia
Nikity Chruszczowa w kwietniu 1958
roku, na porozumiewawczej konferencji budownictwa. Chruszczow powiedział m.in.
„W celu decentralizacji dużych miast, w wielu zachodnich krajach, szczególnie
w Anglii, została podjęta budowa miast satelitarnych, tzn. budowa satelitów
większych miast. Te satelity zostaną zbudowane w odległości 40- 50 km od
centrum dużego miasta. Nasi budowniczowie i architekci, którzy byli na
zachodzie, przestudiowali ten pomysł i przedłożyli projekt, wg którego
miasta satelity mogłyby także być u nas budowane. Rząd zaaprobował ten
pomysł i zdecydował o budowie pierwszych miast satelitów koło Moskwy. Na co
jeszcze czekamy? To musi być zbudowane! Jednak moskiewskie miasta satelity nie
zostały zbudowane. Czas biegnie. lata przemijają a budownictwo mieszkaniowe w Moskwie zagęszcza się coraz
bardziej. Tak jednak nie może być dalej!” (Buekschmitt,
1968, 62). Wszakże May wcześniej musiał się uporać z kolejnymi
problemami, wynikłymi przy okazji ekspertyzy dla przyszłego rozwoju
Stalingradu, w której brał udział. Sprzeciwił się wtedy i ostro skrytykował
plan zaproponowany przez prof. Simenowa, który zakładał podział Stalingradu
na pięć oddzielnych miast przemysłowo-mieszkalnych, takich jak miasto przemysłu
metalurgicznego, drzewnego, chemicznego itd. Wprawdzie od strony ekonomicznej
plan taki bronił się kilkoma zaletami jednak ze względów socjalnych był dla
Maya nie do przyjęcia.
Mimo iż po przyjeździe do
Związku Radzieckiego, oczekiwał May realizacji „wielkich rzeczy”, na
miejscu poniósł klęskę jako budowniczy. Korzystając z zaproszenia
radzieckiego rządu May ulegał fascynacji gigantycznym, porywającym rozmachem,
który mimo przerażających niepowodzeń jaki była m.in. sztucznie wywołana
klęska wielkiego głodu, z kulturoznawczego punktu widzenia był okresem
niezwykle interesującym. Pamiętajmy, że to wtedy powstawały m.in. dzieła
Eisensteina, Pudowkina czy Meyerholda. Niestety Niestety sferach związanych
bezpośrednio z funkcjonowaniem społeczeństwa, sprawy wyglądały daleko
gorzej. Tak więc, pomimo ideologicznego powinowactwa pomiędzy rosyjskim
socjalizmem i lewicowymi poglądami
Maya, nie znalazł on możliwości realizacji przekonań, które stanowiły
podstawę twórczego służenia rzeszy robotników wielkich miast. Jednakże
dorobek Maya z tamtego okresu z czasem odżył na nowo i okazał się
atrakcyjnym dla poststalinowskiej urbanistyki radzieckiej. Inna sprawa, że dla
większości propozycji wielkiego urbanisty, korzystniej byłoby gdyby nigdy nie
zostały zrealizowane, niż to że powstały w tak nieudanej formie przez
biurokratyczną nieudolność systemu socjalizmu. To co stanowiło sedno zadania
zespołu Maya, można określić jako planowanie miasta na pustym obszarze i
jest bodaj najbardziej adekwatnym określeniem dla tego procesu. Z jednej strony
grupa ta miała faktycznie stworzyć nowe miasta w najodleglejszych rejonach
ZSRR , z drugiej zaś May i jego współpracownicy
trafili na ogromne braki technologiczne, ideowe i kompletne niezrozumienie zasad budownictwa socjalnego.
Po czterech latach pobytu w
ZSRR stało się dla Maya jasnym, że nie będzie mógł tutaj dokonać rzeczy,
dla których przybył. Ideologiczna presja ze strony działaczy komunistycznych
radzieckiego rządu skutecznie bowiem blokowała możliwość urzeczywistnienia
planów budowy nowych miast wg założeń budownictwa socjalnego. Rosjanie zbyt
mocno zredukowali zakres świadczeń w dziedzinie mieszkaniowych potrzeb i oczekiwań ludzi, dla których wznoszono nowe miasta. To zaś nie
mogło zyskać akceptacji tak oryginalnego twórcy osiedli, których układ
cechowała troska o dobro ich mieszkańców. No dodatek udział Maya w
radzieckim eksperymencie, który miał stać się jego twórczym epitafium,
uniemożliwił mu powrót do Niemiec, bowiem na fali narastającego narodowego
socjalizmu, negatywnie ocenione zostały jego lewicowe poglądy i działalność
na niwie urbanistyki. Wobec takiego stanu rzeczy w 1934 roku May wyjeżdża do
Afryki i zostaje farmerem w ówczesnej Tanganice, na kolejne trzy lata wyłączając
się z działalności artystycznej, co dodatkowo o dwa i pół roku przedłuża
internowanie go przez Anglików w
Południowej Afryce, w czasie II wojny Światowej. Po zakończeniu działań
wojennych May nadal pozostaje w Afryce i podejmuje pracę urbanisty, architekta
i budowniczego, działając głównie w Afryce Wschodniej. Uczestniczył tam
m.in. w tworzeniu generalnego planu budowy dla stolicy Ugandy – Kamapali oraz
wznosi pojedyncze obiekty, jak hotele, szkoły czy też rezydencję Agi Khana i
Muzeum Narodowe w Kapali. Jest też twórcą Centrum Kultury Afrykańskiej w
Moshi. Nie są to jednak realizacje w jego twórczości tak znaczące, jak
osiedla we Frankfurcie nad Menem. Poza tym czuł się jednak najlepiej wznosząc
wielkie kompleksy mieszkaniowe. Toteż wobec sytuacji panującej na tym obszarze
w powojennych Niemczech, przyjeżdża w 1954 roku do Hamburga, gdzie rozpoczyna
pracę jako Przewodniczący Zespołu Planistycznego Nowej Ojczyzny. Nadal także
działa jako niezależny architekt
i budowniczy. Na długie lata pozostał cenionym doradcą
urbanistycznym w
wielu landach zachodnich Niemiec. Z tego okresu najważniejszymi realizacjami,
realizacjami których May brał udział są: generalny plan odbudowy miasta
Meinz, Bremy, Bremenhafen i Wiesbaden. Wzniesione tam osiedla, od strony
formalnej utrzymane są w
konwencji wcześniej przez Maya wyp[racowanerj, z tą różnicą , że częściej
pojawia się w
nich wielokondygnacyjna zabudowa w postaci punktowców, otoczonych trzy-
czteropiętrowymi budynkami wielorodzinnymi. Nadal jednak każde , nawet małe
osiedla otrzymują własna szkołę , kościół, restaurację i sklep (Zimmermann,
1986, 46). Są
zatem te jednostki w gruncie rzeczy niczym innym jak zredukowanymi trabantami,
tyle, że posadowionymi w obrębie miasta, tworząc z nim
w pełni integralną
całość.
All rights reserved: Janusz E. Kowalski
data ostatniej aktualizacji: 04-06-20